Nasz zespół
Nie sprzedajemy okularów - pomagamy dobrze widzieć. Reszta to konsekwencja.
Nasza oferta
Oferta
Badanie wzroku dzieci i dorosłych
Terapia widzenia
Dobór miękkich soczewek kontaktowych
Dobór soczewek ortokorekcyjnych
Zaufanie
Empatia
Dialog
Zaufanie
Wbrew pozorom, nie jestem obrażony na zupę widoczną na zdjęciu. Martwię się czymś innym. Trafia do mnie wielu pacjentów, którzy mają całe siatki okularów, ale w żadnych z nich nie widzieli dobrze. Nigdy jednak nie zgłaszali tego w miejscu, gdzie przeprowadzono badanie wzroku lub dokonano zakupu okularów. Tymczasem jedynie około 4% klientów wraca do salonu optycznego z reklamacją. Te 4% może być tylko wierzchołkiem góry lodowej.
Często osoby, które nie widzą dobrze, po prostu nie wracają. Zgłoszenie skargi lub reklamacji jest dla wielu z nas trudne i kosztuje nas sporo emocji. Czujemy lęk, zwłaszcza jeśli mamy złe doświadczenia z pierwszej wizyty albo nie jesteśmy pewni, czy nasze wątpliwości są uzasadnione. Taka sytuacja może być wyzwaniem dla obu stron. Jednak tylko wtedy, gdy pacjent podzieli się swoimi obawami, mogę poszukać przyczyny i znaleźć rozwiązanie. W rezultacie wszyscy na tym zyskają.
W salonie Optycznym Tata Optometrysta, gdy wykonujesz badanie u nas, bierzemy 100% odpowiedzialności za Twoje widzenie. Jeżeli będziesz mieć kłopot z adaptacją lub z widzeniem w nowych okularach, wystarczy, że przyjdziesz do nas. My zidentyfikujemy przyczynę i na nasz koszt rozwiążemy problem.
Empatia
Ostatnio poruszyła mnie historia 60-letniej pielęgniarki chorej na raka, która przeszła skomplikowaną operację kręgosłupa z powodu przerzutów. Po operacji, przebywając na oddziale intensywnej terapii, przypadkiem usłyszała, jak personel medyczny negatywnie komentował jej wygląd i określał jej stan jako nieuleczalny.
Te słowa wywołały u niej silny lęk – błędnie zrozumiała, że jej stan uległ znacznemu pogorszeniu i że lekarze zrezygnowali z aktywnego leczenia. Przez pięć nocy nie mogła spać, obawiając się śmierci. Dopiero rozmowa z zespołem medycznym, która wyjaśniła rzeczywisty stan jej zdrowia i zapewniła wsparcie emocjonalne, przyniosła ulgę.
Niewłaściwie używany język medyczny może umniejszać znaczenie pacjenta, infantylizować (np. określenia takie jak „niewspółpracujący”) lub niesłusznie sugerować jego winę (np. „padaczka źle kontrolowana”). Uważam, że język medyczny powinien być neutralny, empatyczny i niestygmatyzujący, tak aby zachęcać pacjentów do leczenia i troski o własne zdrowie. To nie tylko buduje zaufanie, ale także może poprawić wyniki leczenia.
W jednym z artykułów lekarze pracujący na ostrym dyżurze zwrócili uwagę, że medyczny żargon, choć czasem negatywnie odbierany przez pacjentów, ułatwia sprawną komunikację między specjalistami i pozwala zachować emocjonalny dystans wobec trudnych sytuacji. Taki dystans bywa kluczowy w podejmowaniu szybkich i skutecznych decyzji.
Nie jestem od tego, by decydować, kto powinien używać jakiego języka. Nie mam ambicji żeby kogoś pouczać, a słowa ze zdjęcia kieruję do siebie. Chcę jednak podzielić się sytuacją, która moim zdaniem jest jednoznaczna. Termin Age-Related Macular Degeneration (AMD) tłumaczy się czasem jako „starcze zwyrodnienie plamki”, a czasem jako „zwyrodnienie plamki związane z wiekiem”. Chyba nie muszę pisać, które tłumaczenie uważam za bardziej odpowiednie. Podobnie jest z terminami „presbiopia” i „starczowzroczność”. Oba oznaczają fizjologiczne zmiany w soczewce, które pojawiają się około 40. roku życia. Jednak określenie „związane z wiekiem” jest opisowe i neutralne, podczas gdy „starcze” ma charakter oceniający. Nie mamy obiektywnego kryterium, które wskazuje, kiedy ktoś staje się „stary”. W badaniu przeprowadzonym w USA za osoby starsze uznano tych, którzy ukończyli 73 lata. Kto z Was ukończył 40 lat i nie czuje się staro?
Dialog
Najważniejszą lekcją, jaką wyniosłem z 16 lat pracy jako optometrysta, jest coś, co wydawać by się mogło niezwiązane jest z oczami. Praca jako optometrysta uświadomiła mi, jak ważna i trudna jest komunikacja z innymi ludźmi. W trakcie pracy w gabinecie język nie służy tylko do przekazywania informacji. Może być narzędziem do kształtowania relacji, zadawania zagadek lub opowiadania historii.
W gabinecie rozmowa nie jest prostym skryptem prowadzącym od punktu a do punktu b. Często przypomina złożoną układankę, w której każdy element ma znaczenie. Pacjent nie zawsze przychodzi po to samo. Nie zawsze oczekuje rozwiązania problemu. Czasem szuka rozmowy, wsparcia lub nazwania tego, czego doświadcza. Chce opowiedzieć i zrozumieć swoją historię.
Czasem ważniejsze jest to, czego nie mówi. Przyszedł, ponieważ czuje, że coś jest nie tak, ale nie potrafi tego zwerbalizować. Milczenie może kryć w sobie głębokie niepokoje i obawy. Pacjent woli milczeć niż zakomunikować swoje niezadowolenie, ponieważ bezpośrednia konfrontacja dużo go kosztuje. W wielu przypadkach skargi na usługi medyczne są zgłaszane wiele lat po wystąpieniu zdarzenia.
Praca optometrysty uświadomiła mi, jak złożona i wielowymiarowa jest ludzka komunikacja. Słowa, zdania, a nawet milczenie to nie tylko narzędzia do przekazywania informacji, ale także elementy skomplikowanych gier językowych, o których pisał Wittgenstein. W każdej wizycie pacjenta uczestniczymy w takiej grze, starając się zrozumieć nie tylko jego słowa, ale także kontekst, intencje i emocje. To właśnie ta umiejętność odczytywania między wierszami pozwala nam budować zaufanie i skutecznie pomagać naszym pacjentom.